Czy warto kupić sowę w Biedronce?

Po raz drugi w Biedronkach pojawiły się śmieszne balsamy do usta w kształcie sowy. Pierwszym razem tak długo się zastanawiałam i wszystko wykupili. Drugim razem też miałam nie kupować, ale uległam. Jeśli też macie ochotę skusić się na sowę, najpierw przeczytajcie mój wpis. 
 
Moja opinia:
● Balsam w kształcie sowy kupujemy oryginalnie zapakowany w blister. Dzięki temu mamy pewność, że nikt wcześniej go nie macał i dotykał. Wygląd sowy działa na mnie, jak magnes, dlatego uległam i kupiłam. Stanowi on główną i jedyną atrakcję balsamu.
● Do wybory mamy 3 warianty smakowe: truskawka, jagoda i pomarańcza. Szczerze to wygląd truskawki rozpoznaje tylko po kolorze zawartości i sile sugestii z kartonika. Nie czuję żadnego przyjemnego aromatu, a na pewno nie truskawek.
● Producent obiecuje nawilżenie i tutaj pojawiają się schody, bo nic takiego nie zauważyłam. Tuż po nałożeniu odczuwam pieczenie i mam ochotę, jak najszybciej zmyć produkt. Mało tego balsam straszenia wysusza usta i czuję dyskomfort długo po zaprzestaniu stosowania. Jednym słowem zawartość nie powala i już wolałbym użyć zwykłej wazeliny za 3 zł.
● Moje testowanie skończyło się wyrzuceniem zawartości i pozostawianiem sobie tej ślicznej sówki, jako dekoracji. Jeśli chcecie kupić dziecku sowę, jako gadżet do smarowania stanowczo odradzam, bo wolę dołożyć i kupić Eos z bardziej przyzwoitym składem. Jako eksponat na biurko pozwalam kupić :D.
● Cena 6,99. 
 

50 komentarzy:

  1. Hahha ale się uśmiałam z tego zdjęcia na drzewie :)) Tak myślałam, że sam w sobie to pewnie jakiś bubel, ale opakowanie ma urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodko wygląda ech. Nieraz już miałam chęć, ale właśnie powątpiewam we właściwości pielęgnacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się na nią skusiłam, ale nie zauważyłam tego, co Ty. Owszem, nie jest to balsam pierwszej jakości i też myślałam na początku, że oprócz zapachu (mam jagodowy i u mnie z zapachem nie ma problemu, bo już po wyjęciu z blistra poczułam przyjemny zapach jagód) i słodkiego wyglądu nie będzie miał żadnych większych zalet. Po nałożeniu na usta szału nie było, ale potem zrobiło się całkiem przyjemnie, aż byłam pozytywnie zaskoczona. Nie czułam pieczenia, moje usta się nie zbuntowały :) Także nie wiem, czy miałam szczęście, że trafiłam na dobry egzemplarz (bo to moja pierwsza sówka), czy Tobie trafił się bubel, czy też moje usta są bardziej tolerancyjne, niż sądziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A miałam taką ochotę ją kupić, ale jakoś odkładałam to na potem i jakoś nie kupiłam :) I wiem teraz, że dobrze zrobiłam... A te słodkie kształty tak kusza :)

    http://materialisticbeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy gadżet,szkoda że zawartość się nie sprawdziłą;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Spodziewałam się tego, dlatego nie kupiłam, mimo, że sówka jest urocza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najbardziej lubię balsamy do ust z Nivea. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. stałam nad nimi. macałam, uśmiechałam się do nich, i dobrze że ich nie wzięłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śmieszne, ale zbyt kocham sowy, by mieć je w takiej formie;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Po twojej recenzji mam ochotę ją kupić, wyrzucić zawartość i wcisnąć do środka pomadke z Alterry, albo Carmex; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Siostra mi kupiła ten "balsam". Szału oprócz wyglądu to on nie robi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląd super! ale jeśli nie nawilża ani nie pachnie to nie ma sensu :C

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja myślę, włożyć do niej masełko z nivea :) opakowanie cudneeeee

    OdpowiedzUsuń
  14. Opakowanie urocze :) Swego czasu kupiłam podróbkę Eosa z biedronki, któy okazał się kompletną porażką. Podejrzewam, że to to samo, tylko w innym opakowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale za sam design wielki plus! Teraz wystarczy popracować nad składem, trochę podnieść cenę i może być naprawdę świetny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Spodobała mi się ta sówka ale wole gdy balsam na praktyczne zastosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślałam nad zakupem tej sówki, ale właśnie tylko ze względu na nią. Balsamu do ust nie lubię nakładać palcami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na pewno nie jedna Mama musiała się nieźle namęczyć, aby odradzić swym małym damą tego zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
  19. o kurcze, jak dobrze, że nie kupiłam, a chodziłam dookoła tego stoiska chyba z 5 min. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam poprzednika sowy - Biedronkowe jajeczko. Tragiczne było. Piekły mnie po nim usta i nie było żadnego nawilżenia. Tylko zapach i smak były fajne. A ta sowa ma niemal identyczny skład, dlatego jej nie kupiłam. :(

    OdpowiedzUsuń
  21. O widzisz, nie wiedziałam że może być tak kiepsko :/

    OdpowiedzUsuń
  22. to balsam do ust? a ja myślałam, że jakaś zabawka :P bo tylko tak na szybko rzuciłam na sowkę oko w Biedronce ;P

    OdpowiedzUsuń
  23. Opakowanie jest urocze. Jestem maniaczką wszystkiego co związane z sową, ale muszę być dzielna i się powstrzymać przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja się wstrzymałam od zakupu i chyba dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nawet jej nie widziałam, ale widzę, że nie mam co żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja lubie i eos i biedronkowe jajeczko, co prawda w tym drugim strasznie czuć parafinę, ale lepiej nawilża

    OdpowiedzUsuń
  27. wglada fajnie, ale już mamtyle tych balsamików do ust, że raczej nie zachęca mnie on do testów;D

    OdpowiedzUsuń
  28. polowałam na nią i polowałam, a w końcu nie znalazłam jej nigdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jagoda pachnie i wygląda uroczo (bo jak w końcu inaczej może wyglądać niebieska sówka ^^ ?), ale na tym się kończą zalety. Użyłam ze 2 razy i podziękowałam

    OdpowiedzUsuń
  30. Ładny wygląd,choć ja akurat nie natknęłam się na ten balsam.Zapewne i tak bym się nie skusiła,bo nie bardzo lubię takie balsamy na usta.

    OdpowiedzUsuń
  31. Myślałam, żeby ją kupić, ale w sumie mam chyba ze 3 balsamy do ust więc niepotrzebny mi kolejny :) Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził. Ale tak to jest - przyciągają fajnym oryginalnym opakowaniem a w środku bubel :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Słyszałam właśnie, że nie za bardzo się sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiem jakim cudem, ale ani razu się nie skusiłam :D :D I widać dobrze na tym wyszłam :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Macałam dziś te sowy. Mimo uroczego opakowania skład mnie zniechęcił.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dostałam tę samą do testów z Rossmanna i mam bardzo podobne zdanie co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wygląda pięknie, ale kosmetyk kupuje się dla jego właściwości a nie opakowania. Taki... bubelek :)

    OdpowiedzUsuń
  37. jako eksponat prezentuję się super:D

    OdpowiedzUsuń
  38. dobrze, że przeczytałam, bo miałam kupić koleżance, która uwielbia sowy.:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dla samego wyglądu bym kupiła, bo prezentuje się uroczo :)
    Ale nie widziałam ich w biedronkach :/

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam pomarańczową i szczerze sówka jest naprawdę prześliczna i urocza ale natomiast balsam okropny pachnie bardzo hemicznie wogóle nie nawilża i po niej okropnie się kleją usta. Jedynie opakowanie i nabłyszczenie jest fajnie

    OdpowiedzUsuń
  41. Szczerze mówiąc dla mnie ta sówka jest naprawdę prześliczna i urocza ale natomiast balsam okropny pachnie bardzo hemicznie wogóle nie nawilża zalety tego balsamu to jedynie opakowanie i nabłyszczenie ust

    OdpowiedzUsuń
  42. ja mam i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  43. Osobiście miałam sowę i kotka z tej serii i musze przyznać,że jestem szczerze zadowolona.mam duże problemy z pękającymi ustami a one okazały sie idealnym rozwiązaniem dla mnie.nawilzaja intensywnie i na długo,szkoda ze nie sa w stałym asortymencie bo chętnie bym je jeszcze kupiła

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja kupiłam i było wszystko w porządku. Teraz nadal czekam, aż będą mieć ponownie w sprzedaży, bo wydawać 15 albo 30 zł za coś z EOS lub z Rossmanna to ja podziękuję... Wolę wydać 7 zł, szczególnie kiedy u mnie działa najlepiej z wszelkiego rodzaju wazelin i pomadek do ust.
    Smaruje też na noc, przez cały dzień nie trzeba potem smarować.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz - w wolnej chwili na pewno Cię odwiedzę.