Mega rozczarowanie zawiodłam się na drogerii która bardzo lubiłam

Ten post miała powstać już jakiś czas temu ale jakoś nie było mi po drodze go napisać. Postanowiłam że dziś napiszę swoje żale jako potencjalny kupujący i odwiedzający bardzo często drogerie Rossmann. Chodzę do niej głownie dla tego iż produkty dla dzieci są w bardzo korzystnych cenach i zawsze można coś ciekawego kupić. Poza tym jest wiele nowości chętnie idę oglądnąć. Kosmetyki kupuje jeśli coś już potrzebuję.

Zapisałam się również do programu rossnet i moja córcia otrzymała na urodziny  taką przytulankę. Wybaczcie że miś nie uczesany ale właśnie wrócił z prania :). nie chcecie wiedzieć jak wyglądał przed :)  Dostałam tez karty czu-czu ale zostały zjedzone więc nie będzie zdjęć 



Jak wiecie w programie rossnet przy częstych zakupach są zniżki np 3% 4% 5%. Potrzeba np 6 wizyt żeby przejść na następny próg zniżkowy. Ja akurat otrzymałam wiadomość ze udało mi się przejść na 4% i do odebrania jest niespodzianka dla dziecka. W sumie moja wina że nie popatrzyłam dokładnie jak ona wygląda tylko wpisałam miejsce odebrania i zadowolona czekałam na wiadomość kiedy mam się zjawić. 
Oczywiście nie mieszkam w mieście więc musiałam dojechać jakież było moje zdziwienie gdy w przesyłce znalazła się gazetka skarb. Którą można otrzymać w każdej drogerii za darmo. Bardzo się rozczarowałam ale nie jest mój pierwszy zawód na drogerii :(
Straciłam tylko czas i kasę na bilet

Kolejnym jest pamiętna promocja - 40% na wszystko chyba nie ma bloga który by o tym nie pisał wiec wiecie w czym rzecz. Oczywiście ja też w tym czasie poczyniłam zakupy co prawda zapłaciłam się przy kasie dużo taniej ale nie o to chodzi.
Zakupiłam miedzy innymi w tej promocji lakiery które widzicie na foto i co pomalowałam nimi raz pazurki wszystko oki. Za jakiś czas znów chciałam pomalować i co nie da się w buteleczce jeden wielki glut nie lakier masakra. I co produkty nadają się do wyrzucenia bo co innego można z nimi zrobić nie lubię rozcieńczanych lakierów.
Trzeba też zaznaczyć ze w drogerii nad lakierami jest mocne światło co też nie sprzyja świeżości  produktu
 Czyli w tej kwestii pasuje powiedzenie co tanie to drogie:(


A tusze do rzęs płacicie 30 zł i za miesiąc wysechł :( 
Według mnie wszystko ma swoje granice ale po co do licha są testery skoro ludzie wymacają wszystko a potem kupujesz wadliwy produkt który nadaje się do wyrzucenia. Bardzo mi się ta sytuacja nie podoba i stwierdzam że wolę kupić drożnej produkt świeży niż taniej stary.
Za granicą wszystkie np tusze i inne kosmetyki są ofoliowane i tak powinno być też u nas ale pewnie zanim to wejdzie w życie to daleka droga.


Opowiem wam historie w której głównym aktorem będzie tusz stimulong marki astor który otrzymałam na początku zeszłego roku od znajomego znajomego który pracuje w tej ze firmie który też go otrzymał. Tusz wyszedł prosto z produkcji świeżutki nowiutki jeszcze nie było go na rynku miał pojawić się za pół roku w drogeriach. U mnie poleżał troszkę zanim się za niego wzięłam i co najważniejsze tusz dalej mam i nic się z nim nie dzieje. Jest taki jak nowy nie używam go codziennie ale to nie zmienia faktu że ma on już 1,5 roku i nic się z nim nie dzieje. Dlaczego bo był świeży nowy po produkcji .

Dlatego wyobraźcie sobie jaki długi proces musi przejść taki tusz zanim trafi do drogerii zanim ktoś go kupi międzyczasie niech ktoś go otworzy ze 30 razy i co potem padnie na was i co po miesiącu albo nawet krócej  trzeba wyrzucić choć na opakowaniu pisze 12 mcy od otwarcia. Tylko kiedy to otwarcie nastąpiło? może właśnie rok temu. Najgorsze jest to że nikt z kupującymi się nie liczy i nic się nie zmienia w dobrym kierunku. 
Jestem ta sytuacja mocno zbulwersowana dlatego teraz nie biorę pierwszego lepszego produktu z półek 

Kolejnym punktem który zapomniałam poruszyć a przypomniałyście mi to rzeczywiście brak  testerów w drogerii. Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby wszystkie produkty miały tester. Np podkłady jak jest kolorek numer 1 to następny przeważnie jest 3 lub 4 a gdzie jest 2 i jaki sobie mamy wybrać. Kiedyś ktoś opowiadał mi że próbki są rozdawane między pracowników albo po prostu kierowniczki je biorą ale ile z tego prawdy tego nie wiem. Jedno jest pewne że próbek nie dostaniecie choćbyście nie wiem jak chciały. Ostatnio na alegro widziałam jak dziewczyna sprzedawała 100 sztuk effaclar duo tubeczek po 5 ml. To o czymś świadczy.


Czy zdarzyły się wam takie przypadki wyrzucenia pieniędzy w błoto bo coś okazało się z kolorówki stare?



62 komentarze:

  1. Strasznie mnie irytuje fakt, że w naszych drogeriach tusze nie są zaklejane lub foliowane... Nie raz trafiłam na taki, który zasechł po miesiącu lub 2;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. puki się to nie zmieni nie będziemy zadowolone

      Usuń
    2. Dla mnie to również najgorsza rzecz jaka może być...

      Usuń
    3. mi też się to zdarzyło :( kupowałam tusz z Loreal jakieś 2 lata temu.. wtedy był bardzo drogi i akurat ten który chciałam to był ostatni na półce. Nie dość że nie zauważyłam że kolor był brązowy to był taki wyschnięty że pieniądze po prostu poszły w błoto.

      Usuń
  2. Mnie również irytuje fakt, że klienci otwierają produkty nawet te zaklejone, czyhając tylko na nieuwagę pracownika, a sami biorą nieużywany tyczy się to też past do zębów (bo musi być biała), sama odpakuje zobaczy ale weźmie już zapakowaną bo przecież tą sama otworzyła. Mam ochotę takich ludzi wytargać za włosy! Otworzyłaś jako pierwsza, pasuje Ci to weź...a nie zostawiaj otwarte pudełko dla innego klienta. Przecież w domu i tak otworzysz tę pastę?!
    Ludzie są bezmyślni i egoistyczni! Ale nic nie poradzimy.
    Co do programu rossnę to fakt, nie raz są to gazety, ale zdarzyło mi się że znajomi dostali fajną książeczkę itp. To chyba zależy od pułapu %.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się wydaję ze to nie zależy od pułapu % tylko od wieku dziecka bo chyba jeśli dobrze pamiętam gdyby miało mniej niż 13 miesięcy to tam była chyba jakaś nagroda i więcej niż moje wtedy też. Ale to nie zmienia faktu ze jechanie specjalnie po gazetkę to kpina z nas już wolałabym nic nie dostać niż takie coś

      Usuń
  3. To się Rossmann szarpnął z "prezentem"
    W Super-Pharmie zauważyłam ostatnio co raz więcej zabezpieczonych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to że zabezpieczają też nic nie daje bo tylko jak nie ma nikogo przy stoisku to produkty sa otwierane

      Usuń
    2. Zgadzam się w Super-Pharmie tusze są całe ofoliowane i nie ma opcji otworzenia, wciąż ktoś stoi tam na czatach i pilnuje ;) podobnie w perfumeriach, są blokady na tuszach i są ofoliowane więc nie ma szans otworzyć.

      Usuń
  4. chyba nadużywasz zwrotu 'i co' ;P mnie też to irytuje, ale czasem zdarza się tak, ze nie ma testera i żeby zobaczyć produkt trzeba go otworzyć. ja tego nie robie, po prostu rezygnuję, ale teraz większość ludzi ma to gdzieś, dzieci bezstresowo wychowywane, nikogo nie obchodzi co ktoś komu powie i o nim pomyśli, no i otwierają.. troche średnio chce mi się wierzyć, że tusz wytrzymał aż 1,5 roku i jeszcze nadaje się do użycia.. ale może rzeczywiście pod ciągłym oświetleniem w drogerii produkt znacznie traci na wartości.. tylko wtedy dlaczego nikt tego nie zmienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano wytrzymał i jeszcze długo będzie służył bo dostałam go zaraz po z produkcji zanim trafił na półki. Trochę poleżał w domu nie otwierany. A jaką masz pewność ile to co jest w drogerii ma lat nie wiesz tego niestety. Z reszta dyskutowałam kiedyś z pracownikiem i to co się dowiedziałam to aż oczy wychodziły z orbit. Ale niestety te wiadomości są poufne

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o gazetę w Rosmanie, to ja zawsze kupuje ale tą w ktorej są kosmetyki dla kobiet i rózne artykuły, ale z tą dla dzieci sie nie spotkałam, a jesli chodzi o tą promocje 40 % to ja zawsze jak widze promocje to wiem ze cos na pewno ma blisko koniec waznosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w gazetce kosmetycznej są też produkty dla dzieci nie ma osobnej gazetki. Ja co prawda nie mówiłam tu o gazetce tylko według mnie takie deserki są dużo tańsze niż w supermarkecie dlatego z tego względu odwiedzam ross

      Usuń
  6. ja ostatnio będąc w ross widziałam jak dwie małolaty, strasznie się chichotały i psiukały się dezodorantem Fa, takich produktów przecież się nie otwiera, później ktoś kupi i jest niespodzianka bo produkt skończył się po dwóch tygodniach... nie muszę wspominać chyba, że ów dwie młode damy nie kupiły go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. częsty przypadek. Takie dziewczynki chodzą po galeriach przymierzają ubrania robią sobie zdjęcia i wychodzą a potem się chwalą co sobie kupiły normalne dlatego dziwie się niektórym ludziom co testują błyszczyki na ustach a wiadomo kto to przed nami macał i co robił tymi ustami masakra :(

      Usuń
  7. Oj mnie też irytowało jak w Rossmannie musiałam sprawdzać czy tusz/eyeliner/lakier nie były wcześniej otwierane i co się okazywało, że na 10 obecnych produktów wszystkie były ruszane:-) eh...łatwo to poznać wystarczy delikatnie odkręcić i zobaczyć bez wyciągania szczoteczki/pędzelka czy ma brzegi brudne tuszem/lakierem.
    No jednakże sam fakt tego, że ludzie otwierają każdy produkt jest mniej denerwujący niż to, że nikt nie dba o zabezpieczenie produktów sprzedawanych. To firma powinna dbać o jakość produktów, a tym samym o klienta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu chyba liczy się ilość nie jakość. Gdybyśmy w taki sposób sprawdzali to raczej nic by nie przeszło tego testu. Ale masz racje to jedyne wyście oglądniecie towaru przed kupnem

      Usuń
  8. Dobrze, że poruszyłaś ten temat..też nie raz w duchu sobie zaklęłam :) bo na całej półce każdy tusz, czy szminka były testowane...Często jak jestem w drogerii to stoi pan ochroniarz, który jak krogulec czai się i obserwuje czy czasem nic nie zabierasz :/ dziwne nie mają zaufania do klientów aż w takim stopniu..więc zamiast tak stać jak kołek to mógłby czasem upomnieć tych co tak otwierają wszystko zamiast używać testera...sama nie raz byłam zmuszona odejść z kwitkiem bo coś było - nawet nie to że otwierane-tego nie wiemy - tylno wręcz "wymamlane" np. szminka. Często te tzw. promocje są po prostu wyzbywaniem się starego towaru...
    Skoro tak się już rozpisałam to poruszę jeszcze inny fakt..za granicą będąc w douglasie, marionaud czy innych zawsze dostajesz próbki,a nawet zabawki dla dzieci ! u nas często się słyszy..no nie mamy taki czas :/ choć kupisz nawet coś za 200 zł, a nie 20.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak kiedyś niessia opowiadała ze za granicą możesz zużyć kosmetyk w 50 % po czym iść do drogerii i go zwrócić bez żadnego problemu. Próbek tez dostajesz całą masę więc tam raczej nic w ciemno nie kupujesz

      Usuń
  9. Niestety często słyszę, że jedynie blogerki zwracają uwagę pajacom w Rossmannie, żeby nie otwierali produktów... nagminna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic to ie daje a ochroniarz po co jest

      Usuń
  10. ja kiedyś w rossmanie trafiłam właśnie na tusz z rimmela, który po jakimś miesiącu, był tak suchy, że kompletnie nie nadawał się do niczego... ale to taka jednorazowa przygoda

    a co do ofoliowania - masz 100% racji! co jakiś czas dostaję kosmetyki z Bułgarii i Australii (od rodziny) i tusze do rzęs są albo w folii, która wygląda jak buteleczka tuszu, albo w takim opakowaniu jak np. jest superglue i starczą mi na 2 razy dłuższy okres czasu, niż tusz z naszej drogerii..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie często widzę firmę maybbeline która ma tak zapakowane kosmetyki
      Kiedyś miałam styczność z kosmetykami sleek każdy produkt był w folii nawet podkład który miał pompkę A u nas nawet naklejki zabezpieczającej nie ma

      Usuń
  11. masz rację, produkty powinny być zaklejane - i w sumie z tym się spotkałam ostatnio w superpharm bo kosmetyki (przynajmniej ten co kupiłam czyli baza pod cien z essence) były zaklejone m.in naklejką z logo superpharm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak powinno być skoro firmę nie stać na inne zabezpieczenie

      Usuń
  12. Testery i zafoliowane opakowania powinny byc. Inaczej jest do tylka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powinny być ale ich nie ma a szkoda bo tylko nasz kieszeń na tym cierpi

      Usuń
  13. też o tym słyszałam, że póbki biora pracownicy, głównie na wyższych stołkach. tak samo jest podobno w naturach.
    dlatego ja często kupuję produkty w opakowaniach zgrzewanych, jak np teraz produkty Bell w Biedronce.
    Lubię robić zakupy w super pharm, bo tam czesto tusze do rzęs i inne produkuty mają folię albo naklejkę zabezpieczającą - jeśli był otwarty to widać. zdarzało mi się prosić ekspedientkę o wyciągnięcie tuszu prosto z szuflady - nie robiły problemów.
    Zawsze wyciągam produkt z tyłu, nigdy nie biorę pierwszego z brzegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też to słyszałam a pracownicy dostają te resztki których nikt nie chce.

      Usuń
  14. to strasznie bulwersujące, masz rację. Wydajesz pieniądze, przekonana, ze kupujesz nowy produkt a tu trafia Ci się taki bubel, przykre...z tą gazetką to też jakiś żart, mega bym zdenerwowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam w tej sprawie do drogerii ale nie otrzymałam odpowiedzi

      Usuń
  15. Masz 100 % racji, :/ ja też nie raz już się 'nacięłam' jeśli chodzi o Rossmana i dlatego przerzuciłam się na SP :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trzeba się przerzucić może jak im spadną obroty to zobaczą ze co nie tak jest ale to raczej niemożliwe i walka z wiatrakami

      Usuń
  16. jedna youtuberka pokazywała jak za granicą są pakowane tusze do rzęs, nie wiem czy widziałaś, ale u na w Polsce też by się to przydało ;/ ostatnio chciałam kupić w naturze camuflage od catrice i na KAŻDYM były odbite paluchy .. żenada!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie oglądałam ale miała styczność z foliowanymi produktami

      Usuń
  17. Z ta gazetka to juz przegieli...

    OdpowiedzUsuń
  18. Bo to Polska właśnie ;/
    też tak kiedyś kupiłam dlatego teraz sięgam na sam szary bury koniec po kosmetyk...a z gazetką są żałośni ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie zastanawiam się czy to działa w przypadku kosmetyków że świeże jest na końcu jak w przypadku np nabiału w sklepie

      Usuń
  19. ciekawe ile osób dostało taką gazetkę :/ porażka

    OdpowiedzUsuń
  20. z testerami w rossmannie rzeczywiście jest porażka. a gazetka skarb jako prezent to już totalne przegięcie...

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie zastanawiałam się nad tuszami ale faktycznie masz rację, może dlatego że nie miałam takiego przypadku:)Ale szkoda kasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajnie jak Ci się nic takiego nie przytrafiło

      Usuń
  22. Oj masakra :( Zgadzam się produkty powinny by ofoliowane

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurczę, szkoda, że tak się stało...

    Mnie też do pasji doprowadzają "otwieracze kosmetyków", a szczególnie, jeśli sprzedawcy otwierają i odkręcają, aby pokazach klientom. ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. niestety tez trafiłam na tusz, który zaschnął po kilku użyciach ;(

    OdpowiedzUsuń
  25. ja też jestem nie zadowolona, kupowałam podkład z promocji, testera ani jednego, jako gratis miały być pędzle i oczywiście nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to normalne ze piszą ze jakiś gratis a go nie ma w rzeczywistości

      Usuń
  26. Jestem w szoku z powodu "prezentu" jaki otrzymałaś! Moja koleżanka dostała za przejście na 4% super układankę ENDO! O co tu chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiem nie otrzymałam odpowiedzi a napisałam w tej sprawie

      Usuń
  27. Wiem jak to wygląda w mniejszych drogeriach. Testery, które wyglądają jak produkty są sprzedawane(dezodoranty, fluidy), dlatego nie ma ich na sklepach. Suche tusze to norma, dlatego kupuję zafoliowane przez internet, rzadko nowości(tu jest szansa, że nie będą stare).Sprawdzam daty ważności!Często są zmazywane i podrabiane.Trzeba sprawdzać, oglądać i porównywać z innymi takimi samymi produktami. Nagminnie zmywa się polskie daty i zostawia europejskie open. Foliowane powinny być także lakiery do paznokci.Nie kupuję w sklepach bez klimatyzacji. Po upalnym lecie sprzedaje się zwarzone i zjełczane błyszczyki,kremy, mleczka,balsamy szminki itp. Kredki są często ponownie temperowane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Gratisy są często niewydawane klientkom. Świadomie. Trzeba się upomnieć:)

      Usuń
    2. dokładnie albo przy kasie powiedzą ci ze się skończyły jak zapłacisz za produkt masakra widzę że nie tylko ja jestem rozczarowana

      Usuń
  28. Ja, nauczona doświadczeniem, po prostu pytam przy kasie. Jak nie ,to dziękuję za produkt i nie kupuję. Kiedyś mnie to krępowało, ale dziś już nie:). Staram się być świadomą konsumentką:).

    OdpowiedzUsuń
  29. Ehh... ja ostatnio chciałam kupić w rossmanie mój ulubiony podkład i co? wszystkie były otwierane i w niektórych nie było połowy produktu :/ masakra, tak samo szminki, maskary, korektory, błyszczyki..

    OdpowiedzUsuń
  30. niestety sama spotkałam się z takim bezczelnym otwieraniem i sprawdzaniem a potem odkładaniem na półkę. Parę razy się nacięłam, dlatego wolę kupić zafoliowane lub oglądam dokładnie z każdej strony czy nie było otwierane jeśli da się zauważyć. Ale spotkałam się z takim otwieraniem także w spożywczych - babcie sprawdzające świeżość śledzików czy sera - już kilka razy widziałam jak otwierają - wąchają i jak pasi to odkładają na półkę i biorą sobie zamknięty ;/ a potem przychodzi sobie ktoś nieświadomy, kupuje a w domu znajduje nieświeży produkt czy pleśń już wyhodowaną.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja kupuje produkty (tusze, podkłady, eye-linery, szminki, błyszczyki i cienie) w Yves Rocher i jestem bardzo zadowolona :) Tam każdy z produktów do makijażu jest zapakowany w folie i schowany w szafce. Na widoku zawsze jest tester, a kiedy produkt się skończy to po prostu chowa się tester, a nie zrywa naklejkę i udaje się, że jest wszystko ok. Zgodzę się z tym, że produkty tam są droższe niż w Rossmannie, ale jeśli coś ma mi dłużej służyć to wole wydać więcej nawet o te 100 %.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz - w wolnej chwili na pewno Cię odwiedzę.