Ziaja Cupuacu - kosmetyki, które pozostawiają wiele do życzenia, a miło być tak pięknie.

Napaliłam się na serię ziaja cupuacu i od chwili, gdy pojawiły się na rynku chciałam ją mieć. Kosmetyki wołały do mnie z czeluści internetu. Chciałam i mam, bo otrzymałam na spotkaniu blogerek. Zaraz na drugi dzień kosmetyki powędrowały do mojej łazienki i rozpoczęły się testy. Jeśli jesteście ciekawi, co z tego wyszło, to zapraszam na wpis. 


Ziaja cupuacu krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli
● Brązowa, plastikowa butla o pojemności 500ml. Żel bardzo wydajny, więc spokojnie wystarczy na długi okres czasu.
● Zapach smakowity, mega słodki z nutą wanili, toffi, lub cappuccino. Ciężko jednoznacznie określić. Najbardziej wyczuwalny w trakcie aplikacji i mycia, potem gdzieś się ulatnia, choć może troszkę skóra nim pchnie. Zapach intensywny, przesłodzony, dlatego podczas codziennego użytkowania nie sprawdza się, ponieważ przyprawia mnie o mdłości. W trakcie mycia odczuwam głód, zamiast odprężenia. 

● Dobrze się pieni, delikatnie oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Jako żel sprawdza się i nie mam mu nic więcej do zarzucenia. 
Ziaja cupuacu brązujące mleczko do ciała nawilżająco-odżywcze
● Nie przepadam za stosowaniem kosmetyków brązujących, dlatego tutaj nie będę się zbytnio rozwodzić.
● Zapach w tym kosmetyku nie jest już tak przyjemny, jak w pozostałych produktach z tej serii. W kontakcie ze skórą śmierdzi i mam ochotę jak najszybciej go zmyć. Pachnę jakbym zaczęła się psuć, a nie o to tutaj chodzi. 
● Opalenizny nie zauważyłam, no może trochę wyrównuje koloryt, dzięki temu mamy wrażenie zadbanej, promiennej skóry. Nie ma co się oszukiwać. Lepiej użyć zwykłego balsamu i efekt będzie taki sam, bo odżywiona skóra, to promienna skóra. 
● Lekka konsystencja, dobrze nawilża.

Ziaja cupuacu krystaliczny peeling cukrowy złuszczająco-wygładzający 
● Opakowaniowe charakterystyczne dla wszystkich peelingów ziaja. Pod nakrętką posada dodatkowe zabezpieczeni, dzięki czemu mamy pewność, że nikt go wcześniej nie otwierał.
● Konsystencja bardzo tłusta, a wręcz przykra w użytkowaniu. Kryształki cukru dobrze peelingują skórę, bynajmniej dają takie złudne wrażenie. Niestety zamiast oczyszczonej skóry peeling funduje nam oblepioną, tłustą skórę. Tłustości nie można pozbyć się samą wodą i musiałam jeszcze raz użyć żelu. Okropne uczucie, a miało być tak pięknie.
● Miałam różne peelingi na bazie parafiny i było oki. Ten niestety nie zachęca mnie do siebie i po kilku użyciach odpuściłam. Znam dużo lepsze peelingi, więc po co mordować się z tak problematycznym przeciwnikiem. 


500ml żel, 300ml mleczko, 200ml peeling.


Podsumowując: Zadowolona jestem tylko z żelu, bo spełnia swoje funkcję. Niestety zapach nie pozwala mi na używanie go codziennie, ale raz na jakiś czas może być. Nie wyobrażam sobie używać tak pachnącego kremu do twarzy. Pozostałe dwa kosmetyki pozostawiają wiele do życzenia i nie mam ochoty ich więcej używać. 

Miało być tak pięknie, ale nie wyszło.  

37 komentarzy:

  1. wąchałem i na prawdę spodobał mi się zapach tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda. Mnie się zapach podoba, ale na nic się nie zdecydowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam ochotę na tą serię.Lubię kosmetyki Ziaja i byłam pełna optymizmu
    Dobrze wiedzieć,że nie bardzo się sprawdziła u Ciebie.Nie będę ryzykować,bo ja również nie lubię być tłusto oblepiona.

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak dobrze się zapowiadały te kosmetyki i miałam na nie chęć ale teraz to nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też czaję się na te kosmetyki, fajnie, że wszystkie opisałaś :) Na żel pewnie się skuszę, myślę też o peelingu, bo zawsze z Ziaji sprawdzały mi się dobrze, ale skoro jest taki tłusty... Sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie przypadły Ci do gustu. Byłam ciekawa tej serii, a zwłaszcza zapachu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, a chciałam wypróbować całą serię. Na peeling na pewno się nie skuszę. Myślę, że wypróbuję żel, a nad mleczkiem się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj, a ja byłąm tak ich ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też po peelingu używam jeszcze żelu, a i tak warstwa nie schodzi w całości :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ujuj nie zachęcasz do kupna :D podziękuje !

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też napaliłam się na tę serię i widzę dobrze ,że nie zdążyłam jeszcze kupić. Odpuszczę sobie balsam i peeling, ale żel zapewne skupię choć by dla zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że je opisałaś w jednym poście. Napaliłam się na peeling ale teraz już sama nie wiem czy go kupować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tej serii używałam peelingu do ciała i mam podobne odczucia. Niby zapach fajny, ale zbyt intensywny. Peeling na pierwszy rzut oka ok, ale ta warstwa jest odpychającą... Ta seria Ziai raczej nie była udana...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dobrze że to napisałaś, teraz mamy wszystkie pewność że nie warto kupować tych kosmetyków. A peeling z Perfecty daje niestety takie samo oblepienie skóry jak przy Twoim peelingu, także nie warto inwestować! :-/

    OdpowiedzUsuń
  15. ja powiem szczerze,że nawet nie interesowałam się tą serią i nie planowałam zakupu a teraz się w tym utwierdziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapach tej serii mi sie podoba, ale peeling słabo wypada za tą tłustość :( jedynie mydło mi przypasowało.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że się zawiodłaś, a ja miałam wielką ochotę na te produkty...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojojoj, też miałam chęć poznać te nowości, ale nie zdążyłam jeszcze kupić i całe szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  19. A miałam taką ochotę na to brązujące mleczko do ciała a tu taka lipa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przepadam za pielęgnacją ziaji :) lubię jedynie ich odżywki do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nienawidzę tego uczucia tłustości :/

    OdpowiedzUsuń
  22. mam kilka produktów tej marki, kupionych pod wpływem impulsu, ale przyznam,że niespecjalnie mnie do nich ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakoś mnie nie kusił i w sumie dobrze :). Peeling wygląda na bardzo słaby.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem ciekawa tego zapachu....

    OdpowiedzUsuń
  25. Na mydło pod prysznic pewnie się skuszę, upatrzyłam też sobie balsam pod prysznic i olejek do ciała (ale to na lato ;))

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja z chęcią bym wypróbowała całą tą serię :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chciałam wypróbować coś z tej serii, ale teraz muszę jeszcze przemyśleć sprawę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda :(( ale dobrze wiedzieć czego nie kupować. dzięki :**

    OdpowiedzUsuń
  29. "Pachne jakbym zaczęła się psuć xd" ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Póki co mam jakieś próbki z gazet preparatu brązującego z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Też miałam w planie zakup tej serii ale dam sobie spokój, coś co ma relaksować nie powinno przytłaczać...

    OdpowiedzUsuń
  32. A szkoda, pokładałam nadzieję w zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tej serii jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam żel i lubię, ale ja akurat zimą naprawdę często sięgam po takie słodziaki. Peeling mam w zapasach i w sumie nie wiem, dlaczego go kupiłam, bo przecież zawiera parafinę...Jak dotąd żaden peeling z parafiną się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam peeling i niestety jak na mój gust za dużo w nim parafiny. Uznałam, że nadaje się wyłącznie do przesuszonej po zimie skóry pośladków. Na nogi nie da się tego używać. Zapach za słodki, wręcz mdlący. Peeling niewydajny, więc szybko zużyłam. Może sięgnę kiedyś po żel do kąpieli, ale reszta tej serii jakoś mnie nie kusi. Interesował mnie balsam brązujący, ale trafiłam na opinie, że śmierdzi, więc wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz - w wolnej chwili na pewno Cię odwiedzę.