Cukierek albo psikus.......... :D denko październik.


Wczoraj podczas zakupów byłam świadkiem ciekawej sytuacji. Kilka dziewczynek przebrało się za czarownice i chodziła po okolicznych sklepach z tekstem: cukierek albo psikus.... Dziewczynki były starannie ubrane, ładnie umalowane, ale to nie Ameryka, więc ich akcja nie spotkała się z pozytywnym odbiorem. Sama nie obchodzę święta Halloween i nie zamierzam. Dla mnie Święto Zamarłych jest czasem zadumy modlitwy i refleksji. Swoją drogą pogoda była dziś cudowna.

Garnier płyn micelarny - lubię i planuję zakup kolejnej butelki. Szybko zmywa makijaż, nie podrażnia, nie uczula.
Sylveco tonik hibiskusowy do twarzy. Straciłam rachubę i nie pamiętam, która to już butelka. Mój ulubieniec i kupuję systematycznie.
Pharmaceris krem ochronno- kojący do twarzy dla dzieci. Dobrze nawilża, łatwo się rozprowadza i nie podrażnia nawet wrażliwej skóry dziecka. W tym momencie stosuję krem z Sylveco, ale produkty Pharmaceris bardzo lubię i często do nich wracam.
Pharmaceris krem odżywczy do cery naczynkowej. Niestety naczynek nie usuwa (tutaj tylko laser da pozytywne efekty), ale rewelacyjnie nawilża koi, a dzięki temu zaczerwienienia są mniej widoczne.

Nivea men krem do twarzy. Nawilża, wygładza, nie podrażnia. Mój mąż jest z niego zadowolony i to jest drugie opakowanie.  
Avril Lavigne żel pod prysznic. Ciekawy zapach, ale raczej perfumy nie przypadły by mi do gustu. Miniaturkę otrzymałam podczas zakupów, jako gratis.
Isana żel pod prysznic. Cudowny, relaksujący zapach. Żel bardzo fajnie się używało i gdyby nie edycja limitowana na pewno bym kupiła ponownie.
Ceano szampon winogronowy do włosów. Jako szampon nie sprawdził się na moich cienkich włosach. Śliska konsystencja powodowała przyklap i brak objętości. Zużyłam, jako żel pod prysznic. 
GoCranberry emolientowy olejek pod prysznic i do kąpieli. Cudowny zapach, bardzo dobre nawilżenie i ukojenie nawet suchej, podrażnionej po depilacji skóry. Minusem dziwny biały osad na rękach i kiepskie jakościowo opakowanie, które całe się nieestetycznie powyginało. 
GoCranberry żel od prysznic z balsamem nawilżającym. Uwielbiam za zapach i super właściwości nawilżająco myjące. Ulubieniec.
Bio tru płyn do soczewek. Kiedyś dostałam się do projektu trnd w którym należało przetestować soczewki kontaktowe. Soczewki powodowały mnie zaburzenia widzenia, tracenie ostrości, a płyn był całkiem fajny, choć nie planuję ponownego zakupu.
Oti-Free płyn do soczewek - bardzo fajny, wydajny. Lubię i często kupuję.
Dermacol Aroma myjący peeling do ciała. Cudowny, energetyzujący zapach. Peeling wydaje się być suchy, ale po kontakcie z wodą zmienia swoje właściwości i otacza nasze ciało delikatną pianką. Planuję wypróbowanie innych wersji zapachowych.
Gilette Satin Care - żel do golenia. Nie podrażniania, nie wysusza podczas golenia. Lubię i kupuję.
Sally Hansen zmywacz do paznokci - lubię, choć producent powinien pomyśleć nad zmianą opakowania. 
Loreal casting farba do włosów. Od pewnego czasu kupuję farby Loreal i jestem zadowolona. Szybka, prosta aplikacja i zadowalająca trwałość. 
Earthnicity puder mineralny. Kupiłam drugie opakowanie. Naturalny trwały efekt. Skóra oddycha, wygląda zdrowo i promiennie.
Dove dezodorant w kulce. Bardzo krótkotrwała ochrona przed nieprzyjemnym zapachem.
Garnier dezodorant w kulce. W lecie ten produkt nie spełnił moich oczekiwań.Teraz w okresie chłodniejszym daje radę.
Orientana maska do twarzy i pod oczy. Saszetki wzięłam za 1zł na wypróbowanie i okazały się całkiem fajne.  Na pewno podczas zakupów przygarnę jakąś ponownie. 
Nacomi maski algowe bardzo lubię, choć ostatnio mam ograniczony czas na ich używanie. 

Eos balsam do ust. Fajny zapach, dobrze nawilża, ale jak dla mnie ma niepraktyczne opakowanie. Zdecydowanie wolę kupić zwykły sztyft, niż gadżet. 
Bell błyszczyk do ust. Nawilża, nie wysusza. Nadaje ustom delikatny kolor i zdrowy wyglądu. Jestem w szoku, bo napisy nie wytarły się, choć opakowanie jest mocno porysowane od częstego używanie i noszenia w torebce. Na pewno kupię ponownie jeśli gdzieś spotkam. 


Z próbek zachwyciło mnie serum do twarzy z firmy Joik oraz próbka wody Dolce Gabbana Dolce. 

38 komentarzy:

  1. O Matko, jakie denko :)
    Ja bardzo chciałabym wypróbować tonik z Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tonik hibiskusowy Sylveco i odżywczy krem Pharmaceris też się u mnie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo tego:) ciekawe jak sprawdzilby się tonik Sylveco przy mieszanej cerze

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie Ci poszło :) Moje denko nie było takie spektakularne o czym można się przekonać na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam chyba tylko micelka Garniera - był fajny ale bez szału :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Micel garnier - uwielbiam! :)
    Płynów Bio True i Opti Free również używam i jestem zadowolona.
    Casting to moja ulubiona farba, a antyperspirant garnier dobrze się u mnie sprawdzał :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spore denko :) Ja płyn micelarny Garnier też bardzo lubię, a próbkę żelu Avril mam gdzieś w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Spore zużycie! :)
    Ja od dawna zastanawiam się nad tym płynem micelarnym z Garniera, ale za każdym razem jakoś go nie kupuję, Ale jak tylko skończę obecny produkt, z całą pewnością go kupię, bo mnie kusi od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nuit Hugo Bossa to zapach na który "choruję" ale jakoś tak sie składa że go nie kupiłam.... a chciałabym go mieć. Różowy Micel z Garniera mam, Tonik z Sylveco sie u mnie średnio sprawdził więc nie kupię ponownie, a krem odżywczy do cery naczynkowej z Pharmaceris mnie kusi. Póki co jak na razie kupiłam z Iwostinu:) krem i maseczkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Micel Garniera także przypadł mi do gustu, w zapasach mam jeszcze jedną buteleczkę. Lubię produkty GoCranberry :) szczególnie nawilżające serum :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam Pharmaceris do cery naczynkowej i lubiłam go. Może kupię go jeszcze raz bo był spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też uwielbiam ten tonik hibiskusowy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to dziewczynki się podpisały: ) chodzić po sklepach,, pierwsze słyszę: )

    Płyn micelarny z garnier bardzo lubię: )
    Kosmetyki Isana również często u mnie goszczą: )

    OdpowiedzUsuń
  14. gratuluję zużyć, u mnie ostatnio prawie nic :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziwiam, że niektóre osoby są w stanie zużyć taką ilość kosmetyków. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie niestety garnier podrażniał, nie wspominam go dobrze, a maseczki z orientany gdzie kupiłaś, że tak tanio

    OdpowiedzUsuń
  17. gratuluję zużycia :)
    ja miałam tylko farbę ale blond i dobrze wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Płyn micelarny z Garniera bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  19. Już od jakiegoś czasu mam chrapkę na tonik z Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też lubię ten micel Garnier :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ile próbek wykończonych! Nieźle Ci poszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakoś nigdy nie umiem się ogarnąć, żeby udokumentować denko... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. nic nie miałam z twojego denka.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeogromne denko! na prawdę niczego nie znam, ale ten micel z garniera tak kusi kusi i kusi. A skoro planujesz znów kupić to może i ja wreszcie sie na niego zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam nic z denka, ale ciekawią mnie od dawna produkty GoCranberry :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Żele z Isany pięknie pachną - i te opakowania wersji limitowanych. Mam żółtą i różową z sówkami :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Sporo tego, nie znamy produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nic z tego nie miałam :)

    A co do "halułin" to ja nie obchodzę, ale pewnie jakbym widziała takie czarownice staranne, a nie na odwal się to na pewno coś bym dała :)
    Niestety nasz kraj ściąga co raz więcej rzeczy z zagranicy i trzeba do tego przywyknąć, bo będzie tylko gorzej...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz - w wolnej chwili na pewno Cię odwiedzę.